bond_23 - 2009-01-09 13:05:08

Budująca napięcie muzyka. Kamera prowadząca nas w stronę tunelu. Szybkie ujęcia pokazujące Astona śledzonego przez Alfy. Spojrzenie w lusterko, redukcja i dopiero w tym momencie włączają się efekty dźwiękowe – ryk silnika, strzały, piski opon. Pasjonujący, dynamiczny pościg rozpoczyna 22 przygodę Jamesa Bonda – „Quantum of Solace”. Jest to jedna z lepszych „wejściówek” rozpoczynających film o agencie 007.
        „Quantum of Solace” jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej części cyklu. Akcja zaczyna się w ok. 1godz po wydarzeniach z „Casino Royale”. James (Daniel Craig) zdradzony przez Vesper próbuje dociec kto stoi za szantażowaniem ukochanej. Trop prowadzi go do bezlitosnego biznesmena Dominica Greena (Mathieu Amalric) stojącego na czele tajemniczej organizacji  „Quantum”, której celem jest przejęcie kontroli nad strategicznymi dla globalnej gospodarki surowcami.
        Osobiście jestem zwolennikiem nowej idei pokazania Jamesa Bonda jako człowieka z krwi i kości – któremu nie wszystko przychodzi z taką łatwością i który popełnia masę błędów. Mimo iż uwielbiam stare części – brak gadżetów kompletnie mi nie przeszkadza – powiem więcej, popieram to w stu procentach, ponieważ Pierce jeżdżący niewidzialnym samochodem i surfujący po roztopionym lodowcu to była „lekka” przesada.
Film Marca Forstera od samego początku naszpikowany jest akcją. Nie daje ani chwili wytchnienia pokazując bardzo szybkimi ujęciami ( które nie każdemu mogą przypaść do gustu ) gonitwy, pościgi, strzelaniny – Bond biega po dachach, ucieka samochodem, motorem,  motorówką a nawet samolotem ( nie wspominając o tym że wyskakuje z niego bez spadochronu). Wszystko to znamy i lubimy ALE… W „QoS” moim zdaniem zabrakło czegoś bardzo ważnego  – typowo Bondowskiego klimatu który nie polega tylko na jak największej ilości wyczynów kaskaderskich na ekranie.
„Casino Royale” miał i jedno i drugie. Ciekawa, klimatyczna fabuła przepleciona zapierającymi dech w piersi akcjami. 22 część to już niestety tylko akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Nie ma tu miejsca na wolniejsze sceny i świetne dialogi dodające filmowi „smaczku”. Jest to olbrzymi minus filmu... 
Aktorstwo pozostaje nadal na wysokim poziomie – Daniel Craig świetnie spisuje się w roli Jamesa, Judi Dench jest jak zawsze rewelacyjna a Mathieu Amalric sprawdza się jako czarny charakter. Jeśli miałbym się do kogoś przyczepić, to tylko Olga Kurylenko grająca Camille nie wnosi do filmu za wiele – stworzyła kreację całkowicie bez wyrazu. Miała trudne zadanie przejąć pałeczkę po doskonałej Evie Green, któremu zdecydowanie nie sprostała. Spełnia tylko rolę ładnej ozdóbki na ekranie, ale chyba tak właśnie miało być.
        Podsumowując – „Quantum of Solace” to świetna rozrywka, dobry film akcji, odbiegający jednak coraz bardziej od konwencji i stylu BONDa. Mam cichą nadzieję, że kolejny film wniesie znów coś zachwycającego (ów „smaczek” :) ) – w końcu „QoS” to środkowa część trylogii, która zazwyczaj jest najsłabsza.

A JAKIE JEST WASZE ZDANIE ???

GotLink.pl